
Jeśli dorastałaś w domu, w którym było dużo napięcia, chaosu, alkoholu albo emocjonalnej pustki, święta często nie kojarzą się z ciepłem, tylko z napięciem, poczuciem obowiązku i „udawaniem rodziny z reklamy”. Obraz „idealnych świąt” z mediów może wtedy tylko wzmacniać wstyd i myśl: „ze mną / z moją rodziną jest coś nie tak”.
W życiu dorosłym to napięcie często wraca: pojawia się lęk przed wyjazdem, obawa przed piciem, konfliktami, niewygodnymi pytaniami czy oceną. Można mieć też poczucie, że „nie ma dobrego wyjścia”: jeśli pojadę – będzie trudno, jeśli nie pojadę – będę mieć poczucie winy.
Masz prawo wybierać, jak spędzisz święta.
Jako dorosła osoba masz prawo zdecydować, czy w ogóle chcesz jechać na rodzinne święta, na jak długo i na jakich zasadach. Święta to nie jest obowiązek, który trzeba „odbębnić kosztem siebie”. Możesz spędzić je krócej, w innym miejscu, z innymi ludźmi albo w swoim własnym rytmie.
Pomaga myślenie o świętach jak o czasie, który też należy do ciebie. Możesz łączyć tradycję z nowymi formami dbania o siebie, np. rodzinny obiad plus wieczór tylko dla siebie, wyjazd, spacer zamiast siedzenia „od stołu do stołu”. Dla wielu osób DDA/DDD ważnym krokiem jest stworzenie choć jednej „swojej” świątecznej tradycji, która nie powiela starych wzorców.
Zawrzyj ze sobą „wewnętrzną umowę”.
Zanim wyruszysz na święta, zatrzymaj się na chwilę i umów się sama ze sobą, jak chcesz przeżyć te dni. Możesz to zapisać w notesie lub telefonie, żeby w trudnym momencie do tego wrócić.
Pomocne pytania do tej „umowy”:
- Co zrobię, jeśli poczuję, że jest „za dużo” (konkretny plan A/B: spacer, telefon do zaufanej osoby, wcześniejszy wyjazd).
- Jak chciałabym/chciałbym się czuć w te święta (np. spokojniej, bardziej w kontakcie ze sobą niż z oczekiwaniami innych)?
- Na co się zgadzam, a na co nie w tym roku (np. jeden dzień odwiedzin zamiast trzech, bez noclegu, bez rozmów o życiu prywatnym)?
Granice: nie musisz odpowiadać na każde pytanie.
Masz prawo nie odpowiadać na pytania, które naruszają twoje granice, nawet jeśli „zawsze tak było w rodzinie”. Pytania o związki, dzieci, pracę, zarobki czy zdrowie nie są biletem wstępu do relacji. Możesz je zatrzymać na progu.
Możesz skorzystać z prostych komunikatów:
- „Nie chcę teraz o tym rozmawiać.”
- „To dla mnie prywatny temat.”
- „Zatrzymajmy się na tym, co już powiedziałam.”
- „Porozmawiajmy o czymś innym, proszę.”
Dyskomfort, który wtedy czujesz, jest często „stary”. To lęk małego dziecka przed karą lub odrzuceniem, a nie dowód, że robisz coś złego. Stawianie granic to realna ochrona przed powtarzaniem przemocy, wstydu i poczucia bezradności z przeszłości.
Plan awaryjny na trudne momenty.
Dobrze mieć przygotowany konkretny plan na sytuacje, w których napięcie rośnie. Samo poczucie, że „mam wyjście”, często obniża lęk jeszcze przed wyjazdem.
Możesz:
- Ustalić z kimś bliskim hasło/sygnał, że potrzebujesz przerwy i wyjść na spacer lub do innego pokoju.
- Zaplanować maksymalną godzinę pobytu i z góry wiedzieć, jak się pożegnasz, jeśli atmosfera będzie zbyt trudna.
- Mieć przy sobie rzeczy, które pomagają się uziemić: słuchawki z muzyką, ulubioną książkę, aplikację z ćwiczeniami oddechowymi czy medytacją.
Jeśli w rodzinie jest problem z alkoholem, szczególnie ważne jest upewnić się, że masz możliwość bezpiecznego wyjścia lub powrotu (np. własnym transportem, z kimś zaufanym, z opcją noclegu poza domem rodzinnym).
Dbaj o ciało, żeby chronić psychikę.
Dla układu nerwowego nie ma dużej różnicy, czy stres jest „świąteczny”, czy „zwyczajny”. Pomaga mu to samo: sen, ruch, jedzenie, chwile bez bodźców. W święta łatwo o przeciążenie: hałas, dużo ludzi, alkohol, mało snu. Dlatego warto z wyprzedzeniem zaplanować choć odrobinę równowagi.
Pomocne może być:
- Zadbany sen i krótkie drzemki zamiast „ciągnięcia” do późna z grzeczności.
- Krótkie spacery, nawet 10–15 minut samej/samego, żeby ciało mogło rozładować napięcie.
- Świadome korzystanie z telefonu i social mediów. Porównywanie się z „idealnymi świętami” innych zwykle tylko podnosi cierpienie.
Twoje emocje są w porządku.
To, że w święta czujesz złość, smutek, pustkę, zazdrość czy ulgę. Mówi coś o twojej historii, a nie o tym, że jesteś „niewdzięczna” albo „bezduszny”. Wiele osób DDA/DDD doświadcza w tym czasie mieszanki żałoby po „niespełnionych świętach”, złości na przeszłość i tęsknoty za czymś, czego nigdy nie było.
Warto w tym okresie szczególnie praktykować łagodność wobec siebie. Zamiast pytać „czemu znowu tak reaguję?”, można spróbować: „biorąc pod uwagę to, co przeżyłam, to ma sens, że tak się czuję; co może mi teraz choć odrobinę ulżyć?”. Dla części osób dobrym „prezentem od siebie dla siebie” bywa też decyzja o rozpoczęciu terapii lub kontynuowaniu pracy nad sobą w nowym roku.
Jeśli widzisz, że temat DDA i święta mocno Cię dotyka i chcesz przygotować się do tego czasu inaczej niż do tej pory, możesz skorzystać z konsultacji indywidualnej lub grupy wsparcia dla DDA/DDD online.

